Godło Dywizjonu 316
Nie sposób pisząc o Dywizjonie 316`tym nie wspomnieć jak doszło do tego, że godłem dywizjonu został żółto-czarny puchacz umieszczony w białym polu trójkątnej tarczy z napisem 316SQ.
Sprawa wydaje się znana i prosta jednak z zapisków wynika, iż wcale taka nie była i oparła się o walne zebranie pilotów i obsługi naziemnej. Zobacz jak wyglądało to naprawdę z relacji naocznego światka tych wydarzeń.
Bernard Buchwald opisuje to tak, cytuję:
"A zebranie statutowe? Było „myśliwskie” i pełne temperamentu, a precyzując – burzliwe. Brali w nim udział wszyscy piloci, personel administracyjny, techniczny i dr Piętocha, czyli „Pinokio”.
Ten trzymał się jak zawsze pilotów. Gwarliwy tłum wypełnił cały hangar. Gros zebranych wywodziło się z byłych eskadr 113 i 114. Tak zwani nowi, do których również i ja należałem, a szczególnie piloci, mieli już swoich bardziej i najbardziej lubianych z tamtych dwóch eskadr. Zatem wynik głosowania mógł być różny. Zapowiadało się więc gorąco. Przypomnę również, że dawna 113 eskadra miała w swoim godle puchacza, a 114 eskadra jaskółkę. Od samego początku zebrania słychać było głównie dwa głośne słowa: jaskółka, puchacz, jaskółka, puchacz...
Uspokoiło się momentalnie, gdy wstał kochany, przez wszystkich bardzo szanowany st. sierż Józef Rajca – szef mechaników. Zwracając się do dowódcy dywizjonu kpt. Gabszewicza, powiedział mniej więcej tak: „Panie kapitanie, wśród nas mechaników jest jeszcze kilku ze starej gwardii – i ze sto trzynastej i ze sto czternastej, ale większość to nowi, którzy nawet nie wiedzą, co to były za eskadry. Dlategośmy postanowili, żeby głosy wyborcze przysługiwały tylko pilotom. Niech oni zdecydują czy puchacze, czy jaskółki. Zresztą i jedno i drugie fruwa”. Jak tylko skończył i ucichły brawa, to zaraz piloci zaczęli swoje: „puch... ...ółka”, i powoli po hangarze coraz wyraźniej zaczęła fruwać „jaskółka”. Cóż więcej było pilotów z dawnej 114 niż 113 eskadry. Sam wódz Gabszewicz był z „jaskółek”. Kiedy wstał zapadła cisza. „Koledzy, aby sprawiedliwości zadośćuczynić historii i pogodzić zwaśnionych, pozwólcie, że przypomnę dni sprzed prawie dwudziestu laty, gdy powstawały nasze eskadry po pierwszej wojnie światowej. Otóż eskadra 113, jak sama numeracja wskazuje, powstała wcześniej niż 114, a różnica czasu była spora. A przecież w myśl ówczesnych planów organizacyjnych miała być jednostką nocną, miała w swoim godle puchacza. Ja wywodzę się ze sto czternastej i sentyment podszeptuje mi, bym głosował na jaskółkę. Bądźmy jedna obiektywni i uczciwi w stosunku do historii polskiego lotnictwa. Głosuję na puchacza i proszę podnieść ręce, kto jest za”. I stała się rzecz dziwna. Przez kilka sekund nikt się nie poruszył, nie drgnęła żadna ręka. Aż nagle jakby się wszyscy umówili, ręce w górę i głośnie: „Puchaacz”! Psychologiczne posunięcie wodza, jego logicznie i obiektywnie brzmiące słowa zaowocowały."
Kpt. pil. Aleksander Gabszewicz
Koniecznie trzeba tutaj przytoczyć, no może nie cały statut, ale choćby jego pierwsze wiersze:
”Celem utrzymania tradycji bojowej 113 i 114 Warszawskich Eskadr Myśliwskich z czasów Kampanii Wrześniowej 1939 roku oraz w celu upamiętnienia działalności bojowej 316 Warszawskiego Dywizjonu Myśliwskiego utworzonego na terenie Wielkiej Brytanii 22 lutego 1941 roku ze 113 i 114 eskadry myśliwskiej, postanawia się:
- Ustanowić bojową odznakę 316 Dywizjonu - w miejsce dotychczasowych odznak 113 i 114 eskadry.
- Forma odznaki: Puchacz - jak na odznace 113 eskadry, z dodatkowym napisem >>316 SQDN<<.
- Odznakę nadaje dowódca dywizjonu na wniosek ... itd.
W dalszym ciągu tekstu statutu, w 14 punktach, omawia się szczegóły warunków koniecznych tak do nadania, jak i do cofnięcia odznaki."
Jasno wynika z powyższego tekstu, że obsługa i piloci bardzo poważnie podeszli do zadania wyboru godła. Wszak i jedna i druga eskadra miała przepiękne tradycje.
Osobiście mogę jedynie podziękować p. Gabszewiczowi, że załatwił sprawę jak załatwił, bo przyznać musicie, że godło 316-go Warszawskiego Dywizjonu Myśliwskiego nie ma sobie równych.
316_Artur



