CONSOLIDATED B-24 LIBERATOR
Chociaż większość ludzi grających w Sturmovika preferuje i lata na myśliwcach, to od czasu do czasu odstępuje od tej reguły i przesiada się do bombowce.
Przejdźmy zatem do tytułowego bohatera czyli Liberatora.
Ktoś miał niemałą fantazję, żeby tak go nazwać. Z anglika to mniej więcej "wyzwoliciel, oswobodziciel, wybawca" (wybierz właściwe;-)). Jak wiemy z historii sprawdzał się w tej roli znakomicie.
Wsiadając do tego potwora możemy liczyć przede wszystkim na jego udźwig. Na standardowej mapie zabiera 16 pół tonowych bomb, to wystarczająco dużo, żeby zamienić wrogie lotnisko w perzynę. Jak na tak duży bombowiec powozi się nim dość przyjemnie, a po wejściu na pułap bombardowania całkiem przyjemnie. Ta przyjemność wzrasta jeszcze bardziej kiedy masz do dyspozycji przepustnicę zarządzającą prawymi i lewymi silnikami.
Wznoszenie przy paliwie 75% i pełnym zapasie bombek całkiem niezłe i nieporównywalnie lepsze od B-17. Po wejściu na pułap bombardowania i wytrymowaniu spokojnie możesz zająć się ustawieniami celownika bombowego. Liberator leci jak po sznurku do celu. Ma przy tym kolejny atut bardzo ważny nad celem i wczasie powrotu po misji. Jest nad wyraz dobrze uzbrojony a przy tym odporny na ostrzał przeciwnika.
Jeśli wybierasz się nim na bombardowanie powinieneś wiedzieć, że najlepiej podejść do bombardowania kierując nos maszyny w stronę własnego lotniska. Po prostu do celu idziesz boczkiem nie zwracając na siebie uwagi na trzech czterech tysiączkach mijając z boku wrogie lotnisko. Kilka kilometrów za lotniskiem wykręcasz w jego stronę i wchodzisz na kurs bojowy jednocześnie kierując się w stronę własnej bazy. Po bombardowaniu nie będziesz musiał tracić czasu na zawracanie i zmninimalizujesz czas przebywania w strefie obrony AAA. Jeśli wyprawa będzie owocna to będziesz wracał z kilkoma killami a to duża zdobycz tym szybciej wraca się na macierzyste lotnisko.
Moim zdaniem jedyny mankament tej maszyny to lądowanie a dokładniej jego przebieg. W początkowej fazie bardzo płynnie chodzi za ręką, ale im bliżej ziemi tym gorzej. Po prostu te kilkadziesiąt ton robi swoje i podejście do lądowania musi być perfekcyjne.
Zaliczyłem Liberatorem kilkadziesiąt misji i muszę powiedzieć, że to jeden z najlepszych bombowców jakimi latałem. Na dowód moich słów przedsawiam film nakręcony na "Skies of Valor". Lot ciężki i bardzo emocjonujący ale zdobycz niewątpliwie duża: dwa celnie zbombardowane cele i trzy kille. Zobacz i sam oceń możliwości "wyzwoliciela".
Na you tube film dostępny w HD. Nie krępuj się oceń film lub wystaw komentarz.



Komentarze