AICHI D3A "VAL"

Szybko rozrastające się Cesarstwo Japonii, tworząc Wielką Wschodnioazjatycką Strefę Wspólnego Dobrobytu rozciągającą się w założeniach na Azję Wschodnią (również kontynentalną) i Oceanię, stanęło przed problemem obrony tak wielkiego obszaru przed spodziewanym kontratakiem ze strony Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, Imperium Brytyjskiego z Australią i Nową Zelandią, Francją oraz Holandią, które to kraje nie godziły się na zabór ich starych lub nowszych koloni i całkowitą dominację kraju Kwitnącej Wiśni.

W pośpiechu zaczęto opracowywać nowe konstrukcje okrętów wojennych, statków handlowych i samolotów. Lotnictwo morskie było dla Japonii tak ważne, że nawet konstrukcja pod nazwą Mitsubishi G4M (znana później jako „Betty”), startująca z lotnisk na lądzie a nie z lotniskowców, przydzielona była ściśle do operacji Cesarskiej Marynarki Wojennej (ze względu na duży zasięg).
Prawdziwym koniem roboczym japońskiej machiny wojennej, dzięki któremu możliwym miało być unieszkodliwienie ówczesnych marynarek wojennych strategiczno-politycznych wrogów Japonii był jednak mniejszy bombowiec pokładowy Aichi D3A.
W 1937 roku wzorując się na niemieckim Heinklu He-70 Blitz (samolot kuriersko-pasażerski braci Gűnter, znany m.in. z owalnych skrzydeł, protoplasta również dla Henkla He-111!) zaprojektowano następcę dwupłatowego D1A, a w grudniu tegoż roku zbudowano prototyp oznaczony jako AM-17. Po zmianie oznaczenia na D3A1 nową konstrukcję oblatano już w styczniu 1938 roku. Samolot miał stałe podwozie dla uproszczenia konstrukcji i gwiazdowy, 9-cio cylindrowy silnik Nakajima Hikari 1 o mocy 710 KM. Okazało się, że samolot był zbyt wolny, niestabilny, drżał podczas nurkowania z wykorzystaniem hamulców aerodynamicznych, a poza tym przekroczył zakładaną prędkość nurkowania. Łatwo wpadał też w niebezpieczne przeciągnięcia. Na uwagę zasługuje fakt, że D3A był pierwszym japońskim samolotem o konstrukcji całkowicie metalowej! Drugi egzemplarz znacznie ulepszono eliminując wszystkie stwierdzone wady: silnik Hikari zastąpiono Mitsubishi Kinsei 3 o mocy 840 KM z nową chłodnicą, powiększono statecznik pionowy dla polepszenia stateczności kierunkowej, powiększono rozpiętość skrzydeł i dodano klapy dla polepszenia właściwości lotnych w zakresie niskich prędkości, a także usprawniono hamulce aerodynamiczne. Po tych zmianach konstrukcja Aichi zmierzyła się w konkursie na bombowiec pokładowy z Nakajimą D3N1 i zwyciężyła.
D3A1 uzbrojono w strzelające do przodu karabiny maszynowe typu 97 kal. 0,303 cala (7,7 mm) i jeden ruchomy kaem typu 92 montowany z tyłu dla obrony o takim samym kalibrze. Standardową bombą był 250 kg ładunek podwieszany pod kadłubem i wyrzucany przy pomocy specjalnego wyrzutnika (por. Junkers Ju-87 i IAR 81). D3A mógł również zabierać pod skrzydła 2 małe 60 kg bombki.
D3A (w kodzie aliantów nazwany "Val") bojowy debiut miały w wojnie w Chinach w 1940 roku. W tym samym czasie zaczęto wprowadzać je na stan dwóch lotniskowców Akagi i Kaga. Podczas pierwszych 10 miesięcy wojny ze Stanami Zjednoczonymi D3A rozmieszczone były na wszystkich dużych lotniskowcach.


W czerwcu 1942 roku zaczęto wyposażać Val’e w silnik Kinsei 54 o mocy aż 1300 KM (por. pierwsze wersje!). Wersję tą oznaczono numerem „12”. Silnik ten okazał się zbyt żarłoczny i aby temu zaradzić zwiększono ilość paliwa do 900 litrów, co pozwoliło D3A brać udział w walkach u Wysp Salomona. Tą wersję oznaczono numerkiem „22” i taki zaczęto produkować jako D3A2, który wkrótce (jesienią ’42 r.) zaczął wypierać model D3A1-11, skierowany do treningu nowych pilotów.

Ił-2 Sturmovik dzięki swoim modyfikacjom oferuje możliwość latania na tych niebanalnych maszynach. Jeśli ktoś lubi precyzyjne niszczenie celów naziemnych, ciekawi go historia oręża Cesarskiej Japonii to D3A jest właśnie dla niego. Samolot w wielu aspektach podobny do Junkersa Ju-87, który jednak przenosi większy ładunek bomb i dysponuje dużo większą siłą ognia strzeleckiego (przynajmniej w późnych wersjach). Dla estetów pewnie nie bez znaczenia będzie fakt, że Val jest ładniejszym samolotem niż Stuka.
Nie należy zapominać o jego nadzwyczajnej zwrotności, dzięki której pilot wywiedzie w pole nie jednego myśliwca lub strąci nawet wrogą maszynę!
Jeszcze właściwości lotne D3A1 (dostępny w grze):
- maksymalna prędkość nurkowania: 600 km/h
- maksymalna prędkość rośnie wraz z wysokością lotu by osiągnąć 360 km/h w locie poziomym na 2900 m (w wyj. przypadkach na tej samej wysokości osiąga 370 km/h)
- minimalny czas skrętu w płaszczyźnie poziomej 21,32 sek. przy prędkości 222 km/h
- najlepsza prędkość wznoszenia to 194 km/h, co daje 9,44 m/s
Wynik wypada dość blado przy dokonaniach Junkersa Ju-87 (m.in. pancernik Marat, kilka uszkodzonych lotniskowców, liczne niszczyciele i krążowniki oraz mnóstwo broni pancernej), jednak przyczyn tego należy szukać w słabym (w porównaniu do Ju-87) uzbrojeniu ofensywnym – maksymalnie 250 kg bomba i brak ciężkiego uzbrojenia strzeleckiego.
D3A odznaczał się wyjątkową celnością bombardowania. Pod tym względem przewyższał znacznie nawet owianego legendą Stukę, którego na pierwsze miejsce wśród wczesnowojennych samolotów tej klasy wyniosła niemiecka propaganda. Val, mimo, że szybko stał się przestarzały zdołał dać się we znaki alianckim marynarzom.
Japończycy nie raz wykazywali się wielkim kunsztem pilotażu oraz ogromnym poświęceniem i oddaniem swemu wymarzonemu imperium. Może spróbujesz również i Ty!?
Azjatycką Strefę Wolnego Handlu i Dobrobytu
rozciągającą się w założeniach na Azję Wschodnią
(również kontynentalną) i Oceanię, stanęło przed
problemem obrony tak wielkiego obszaru przed
spodziewanym kontratakiem ze strony Stanów
Zjednoczonych Ameryki Północnej, Imperium Brytyjskiego
z Australią i Nową Zelandią, Francją oraz Holandią,
które to kraje nie godziły się na zabór ich starych lub
nowszych koloni i całkowitą dominację kraju Kwitnącej
Wiśni.
Z uwagi na to, że najważniejsze było utrzymanie w
bezpieczeństwie morskich szlaków handlowych oraz
stworzenie przewagi militarnej zdolnej do pokonania ww.
potęg, Japonia postawiła przede wszystkim na marynarkę
wojenną, a w szczególności na dobrze wyszkolonych
pilotów, przewidując wzrost znaczenia lotnictwa w
działaniach na morzach i oceanach.
W pośpiechu zaczęto opracowywać nowe konstrukcje
okrętów wojennych, statków handlowych i samolotów.
Lotnictwo morskie było dla Japonii tak ważne, że nawet
konstrukcja pod nazwą Mitsubishi G4M (znana później
jako „Betty”), startująca z lotnisk na lądzie a nie z
lotniskowców, przydzielona była ściśle do operacji
Cesarskiej Marynarki Wojennej (ze względu na duży
zasięg).
Prawdziwym koniem roboczym japońskiej machiny wojennej,
dzięki któremu możliwym miało być unieszkodliwienie
ówczesnych marynarek wojennych strategiczno-
politycznych wrogów Japonii był jednak mniejszy
bombowiec pokładowy D3A.
W 1937 roku wzorując się na niemieckim Heinklu He-70
Blitz (samolot kuriersko-pasażerski braci Gűnter, znany
m.in. z owalnych skrzydeł, protoplasta również dla
Henkla He-111!) zaprojektowano następcę dwupłatowego
D1A, a w grudniu tegoż roku zbudowano prototyp
oznaczony jako AM-17. Po zmianie oznaczenia na D3A1
nową konstrukcję oblatano już w styczniu 1938 roku.
Samolot miał stałe podwozie dla uproszczenia
konstrukcji i gwiazdowy, 9-cio cylindrowy silnik
Nakajima Hikari 1 o mocy 710 KM. Okazało się, że
samolot był zbyt wolny, niestabilny, drżał podczas
nurkowania z wykorzystaniem hamulców aerodynamicznych,
a poza tym nurkował za wolno. Łatwo wpadał też w
niebezpieczne przeciągnięcia. Na uwagę zasługuje fakt,
że D3A był pierwszym japońskim samolotem o konstrukcji
całkowicie metalowej! Drugi egzemplarz znacznie
ulepszono eliminując wszystkie stwierdzone wady: silnik
Hikari zastąpiono Mitsubishi Kinsei 3 o mocy 840 KM z
nową chłodnicą, powiększono statecznik pionowy dla
polepszenia stateczności kierunkowej, powiększono
rozpiętość skrzydeł i dodano klapy dla polepszenia
właściwości lotnych w zakresie niskich prędkości, a
także usprawniono hamulce aerodynamiczne. Po tych
zmianach konstrukcja Aichi zmierzyła się w konkursie na
bombowiec pokładowy z Nakajimą D3N1 i zwyciężyła.
Wersję seryjną oznaczoną jako D3A1 Model 11 zaczęto
wypuszczać z fabryki Aichi w grudniu 1939 roku. Tym
razem odrobinę zmniejszono powierzchnię skrzydeł, za to
montowano już silnik Kinsei 43 o mocy 1000 KM lub
Kinsei 44 o mocy 1070 KM. Problem ze statecznością
kierunkową wyeliminowano całkowicie poprzez
zamontowanie długiej płetwy – teraz samolot był
bezpieczny nawet w serii ostrych manewrów.
D3A1 uzbrojono w strzelające do przodu karabiny
maszynowe typu 97 kal. 0,303 cala (7,7 mm) i jeden
ruchomy kaem typu 92 montowany z tyłu dla obrony o
takim samym kalibrze. Standardową bombą był 250 kg
ładunek podwieszany pod kadłubem i wyrzucany przy
pomocy specjalnego wyrzutnika (por. Junkers Ju-87 i IAR
81). D3A mógł również zabierać pod skrzydła 2 małe 60
kg bombki.
D3A bojowy debiut miały w wojnie w Chinach w 1940 roku.
W tym samym czasie zaczęto wprowadzać je na stan dwóch
lotniskowców Akagi i Kaga. Podczas pierwszych 10
miesięcy wojny ze Stanami Zjednoczonymi D3A
rozmieszczone były na wszystkich dużych lotniskowcach.
Val’e wzięły oczywiście udział w słynnym rajdzie na
Pearl Harbor i w mniej znanym, a moim zdaniem również
spektakularnym rajdzie na Oceanie Indyjskim w kwietniu
1942 roku, podczas którego ze skutecznością niemal 80%
trafień posłały na dno dwa krążowniki HMS Dorsetdhire i
HMS Cornwall, a także lotniskowiec HMS Hermes, które to
okręty bynajmniej w porcie nie stały (jak na te
Hawajach).
D3A wykorzystywane były również w roli myśliwców!
Świetna zwrotność pomagała im w tej roli zarówno w
ofensywie jak i defensywie. Atakowano w ten sposób
najczęściej wrogie bombowce.
W czerwcu 1942 roku zaczęto wyposażać Val’e w silnik
Kinsei 54 o mocy aż 1300 KM (por. pierwsze wersje!).
Wersję tą oznaczono numerem „12”. Silnik ten okazał się
zbyt żarłoczny i aby temu zaradzić zwiększono ilość
paliwa do 900 litrów, co pozwoliło D3A brać udział w
walkach u Wysp Salomona. Tą wersję oznaczono numerkiem
„22” i taki zaczęto produkować jako D3A2, który wkrótce
(jesienią ’42 r.) zaczął wypierać model D3A1-11,
skierowany do treningu nowych pilotów.
Niestety, wkrótce Japończycy zaczęli wprowadzać nowy
samolot Yokosuka D4Y Suisei, który z kolei wyparł z
dużych lotniskowców D3A2. Te ostatnie zachowały się na
małych lotniskowcach, a to dlatego, że Suisei lądowały
z dużą prędkością i nie mogły operować z krótkich
pokładów mniejszych jednostek. Pod koniec wojny D3A2
walczyły jeszcze w obronie skrawków niedawnego imperium
i poszczególnych wysp, jednak bez większych rezultatów
stając się łatwym łupem nowoczesnych myśliwców
alianckich i obrony przeciwlotniczej. D3A
wykorzystywali również kamikaze – piloci samobójcy,
lecz ich skuteczność również była nikła. Do końca wojny
służyły jako maszyny treningowe, także ze zdwojonymi
urządzeniami sterowymi (wersja „K”). Po II Wojnie
Światowej powstańcy indonezyjscy przejęli małą liczbę
tych maszyn i wykorzystywali je przeciwko Holandii i
Holenderskim Indiom Wschodnim, jednak miażdżąca
przewaga europejczyków była zbyt duża.
Ił-2 Sturmovik dzięki swoim modyfikacjom oferuje
możliwość latania na tych niebanalnych maszynach. Jeśli
ktoś lubi precyzyjne niszczenie celów naziemnych,
ciekawi go historia oręża Cesarskiej Japonii to D3A
jest właśnie dla niego. Samolot w wielu aspektach
podobny do Junkersa Ju-87, który jednak przenosi
większy ładunek bomb i dysponuje dużo większą siłą
ognia strzeleckiego (przynajmniej w późnych wersjach).
Dla estetów pewnie nie bez znaczenia będzie fakt, że
Val jest ładniejszym samolotem niż Stuka.
Nie należy zapominać o jego nadzwyczajnej zwrotności,
dzięki której pilot wywiedzie w pole nie jednego
myśliwca lub strąci nawet wrogą maszynę!
Ważną informacją dla alianckich myśliwców jest ta, iż
Val’e łatwo zapalić lub zabić członków załogi, co jest
charakterystyczne dla japońskich samolotów starszych
konstrukcji. Najlepiej unikać atakowania Val’i z
godziny szóstej – 0,303 cala kaem to niby nic, a jednak
potrafi poważnie uszkodzić praktycznie każdy samolot a
już Curtiss P-40 Warhawk’a, Hawker Hurrican’a czy
Brewster Buffalo zupełnie łatwo! D3A prowadzi się
gładko, pilotowanie go to sama przyjemność! Od czasu do
czasu bardzo fajnie jest polecieć japończykiem na
zupełnie inny, odprężający lot niż Spitfire’em czy Bf-
109’tką!
Jeszcze właściwości lotne D3A1 (dostępny w grze):
-maksymalna prędkość nurkowania: 600 km/h
-maksymalna prędkość rośnie wraz z wysokością lotu by
osiągnąć 360 km/h w locie poziomym na 2900 m (w wyj.
przypadkach na tej samej wysokości osiąga 370 km/h)
-minimalny czas skrętu w płaszczyźnie poziomej 21,32
sek. przy prędkości 222 km/h
-najlepsza prędkość wznoszenia to 194 km/h, co daje
9,44 m/s
-Na koniec ciekawostka-
D3A Val nie zatopił żadnego pancernika, udało mu się
zatopić tylko jeden lotniskowiec, przestrzały i mały
HMS Hermes i uszkodził inne (2 x USS Yorktown, 2 x USS
Eterprise i po jednym razie USS Hornet i USS
Lexington), zatopił też krążowniki HMS Cornwall i HMS
Dorsetshire, niszczyciele USS Downes, USS Cassino, USS
Shaw (Pearl Harbor), HMS Vampire, USS Sims, USS De
Haven, USS Aaron Ward, USS Brownson a także
prawdopodobnie USS Peary, USS Edsall, HMS Tenedos i USS
Meredith (te wraz z innymi samolotami – Nakajima B5N
„Kate”).
Wynik wypada dość blado przy dokonaniach Junkersa Ju-87
(m.in. pancernik Marat, kilka uszkodzonych
lotniskowców, liczne niszczyciele i krążowniki oraz
mnóstwo broni pancernej), jednak przyczyn tego należy
szukać w słabym (w porównaniu do Ju-87) uzbrojeniem
ofensywnym – maksymalnie 250 kg bomba i brak ciężkiego
uzbrojenia strzeleckiego.
Japończycy nie raz wykazywali się wielkim kunsztem oraz
ogromnym poświęceniem i oddaniem swemu wymarzonemu
imperium. Może spróbujesz również i Ty!?





Komentarze
Samolot, dzięki swej zwrotności oraz uzbrojeniu w 3km (jeden ruchomy) jest w stanie skutecznie odpędzać od siebie pojedynczy myśliwiec wroga (a nawet go uszkodzić), zwrotność tej maszyny jeszcze się powiększa po zrzucie bomb.
Wystrzegać się jednak lepiej obrony p-lot, i większych zgrupowań myśliwców wroga, bądź w takim przypadku zadbać o większą liczbę własnych maszyn, również eskorty.