NAKAJIMA Ki-84 HAYATE "Frank"
Tak zwana Wojna na Pacyfiku, czy jak kto woli o Pacyfik, to nie tylko bezkresne wodne przestrzenie, bitwy morskie z udziałem wielkich okrętów i lotnictwa pokładowego, zdobywanie kolejnych wysp i wysepek. Na Dalekim Wschodzie wojna rozpoczęła się na długo przed niemieckim zbombardowaniem Wielunia (notabene jednym z bombardierów był były uczeń szkoły, na którą zrzucił bombę – prostak!). Celem Cesarstwa Japonii było zdobycie ogromnych (z europejskiego punktu widzenia) terenów leżących na kontynencie azjatyckim. Japonia postanowiła podbić Chiny i przez Birmę dotrzeć do Indii – w dużym skrócie - udało im się! W tym miejscu należy zwrócić uwagę, że Pacyfik i Daleki Wschód (kontynent) to jakby dwa oddzielne teatry zmagań wojennych – na oceanach (bo oprócz Pacyfiku również na Oceanie Indyjskim) i morzach jednostki lądowe wspomagane były przez Japońską Cesarską Marynarkę Wojenną wraz z podporządkowanym jej lotnictwem pokładowym, na kontynencie zaś wsparcie z powietrza zapewniały głównie samoloty podporządkowane Cesarskiej Armii Japońskiej (armia lądowa).
Tak więc w Mandżurii walczyły armijne Ki-27 Nate (powolne, uzbrojone tylko w dwa małokalibrowe karabiny maszynowe kal. 7,7 mm – za to podobno najbardziej zwrotne myśliwce o jednym płacie w historii!). Następcą Ki-27 został Ki-43 Hayabusa (koncepcja ta sama – lekki, super zwrotny, szybszy niż Ki-27). Jednak w momencie ataku na Pearl Harbour tylko dwie jednostki bojowe były wyposażone w Hayabusy. Do połowy następnego roku wyparł on już całkowicie Ki-27. Dowództwo armii świadome słabych punktów nowej konstrukcji zleciło budowę Ki-44 Shoki, który okazał się szybszy i lepiej uzbrojony od poprzednika. Armia w dyspozycji miała jeszcze Ki-61 Hien i dwusilnikowy Ki-45 Toryu (od 1942 roku), jednak samoloty te także nie zachwycały. Ki-61 był bardzo skomplikowany (powiązania z zaawansowanymi technologicznie myśliwcami niemieckiej Luftwaffe) i nie mógł być przez to masowo produkowany (z wojskowego punktu widzenia). Za to na jego bazie stworzono Ki-62, który następnie przystosowano do zamontowania w nim silnika gwiazdowego. I tu właśnie na scenę wchodzi słynny Ki-84 Hayate!
Zaprojektowany pod kierunkiem utalentowanego i doświadczonego inż. Yosumi Koyamy jako dolnopłat o konstrukcji duralowej półskorupowej, skrzydła z lotkami i klapami krokodylowymi (lub klapami Fowlera), dodatkowo na lewym płacie reflektor do lądowania, wyposażony w trójkołowe, całkowicie chowane hydraulicznie podwozie o układzie klasycznym.
Od początku było z nim masę problemów. Po pierwsze silniki: Ki-84 wyposażono w silnik Nakajima Ha-45-11 o mocy startowej 1800 KM i czterołopatowe, samonastawne śmigło Pe-32. Jednostka ta będąc dopiero w fazie rozwoju była niedopracowana, pluła olejem, traciła moc podczas nurkowania, prawie każdy egzemplarz był inny a różnice w osiąganych prędkościach samolotów wynosiły nawet 150 km/h! Po drugie podwozie: dużo maszyn stracono podczas awarii podwozia; mianowicie z powodu wadliwej obróbki cieplnej golenie nie były wytrzymałe i łamały się jak zapałki. Po trzecie zaplecze: w warunkach źle zorganizowanego przemysłu, braku dostaw surowców i materiałów deficytowych oraz źle wyszkolonej kadry efektywność produkcji była bardzo niska zarówno pod względem jakości jak i ilości. Wprowadzono nowe, mocniejsze silniki Ha-45-12, 21 i 23 (25) jednak ewentualna poprawa była raczej iluzoryczna. Jednostki testowe sprawowały się lepiej od poprzednich, jednak te produkcji seryjnej często zawodziły. No może nie było aż tak źle. Ważnym logistycznie atutem była szybkość produkcji Ki-84, która wynosiła ok. 14.500 roboczogodzin (dla porównania Ki-43, którego Hayate miał przecież zastąpić, potrzebował aż 24.000 roboczogodzin!).
Hayate w osłonie przeciwodłamkowej, takiej jaką można spotkać w naszej grze.
W odróżnieniu od wcześniejszych konstrukcji pilot Ki-84 chroniony był płytą pancerną o grubości 13 mm a od przodu 65 mm szkłem pancernym. Samolot wyposażono również w samouszczelniające się zbiorniki paliwa, które budowano z blachy o grubości 1,6 mm. Wielkimi atutami japońskiego myśliwca były uzbrojenie i prędkość wznoszenia. O ile wczesne wersje uzbrajano w dwa zsynchronizowane ze śmigłem km’y Ho-103 kal. 12,7 mm montowane w nosie i dwa działka Ho-5 kal. 20 mm w skrzydłach to wersję Ki-84 Otsu wyposażono już w dodatkowe dwa działka montowane w nosie zamiast km’ów - razem cztery działka – mało!? Jeśli dla kogoś mało to następną wersję Ki-84 Hei (przeznaczoną do przechwytywania bombowców) uzbrojono w dwa działka Ho-105 o kal. 30 mm zamiast tych 20 mm w skrzydłach!
Z czasem powstały lub miały powstać kolejne mutacje Ki-84, o których nie będę się tu rozwodził; dość powiedzieć, że nigdy nie wyprodukowano wersji wysokościowej z dwiema turbosprężarkami (w planach), za to były wersje częściowo lub nawet całkowicie drewniane! Pierwszy prototyp oblatano w kwietniu a drugi czerwcu 1943 roku. Dopiero od sierpnia uruchomiono produkcję seryjną. Samolot otrzymał oznaczenie „Myśliwiec Armii Typ 4 Model 1A Hayate (jap. Wichura lub Wicher), w skrócie Ki-84-Ia. Początkowo montowano jeden zaczep podkadłubowy do przenoszenia dodatkowego zbiornika paliwa; później zamiast tego jednego montowano dwa pod skrzydłami dla przenoszenia dwóch 200 litrowych zbiorników lub dwóch 100 lub 250 kg bomb. Następnie wprowadzono Ki-84-Ib (Otsu) i Ki-84-Ic (Hei), różniące się głównie uzbrojeniem (por. wyżej i niżej).
Bojowy debiut Ki-84 zanotowały w Chinach (sierpień 1944 rok, 22 i 85 Sentai) w walkach przeciwko Amerykanom, którym nagle oczy otworzyły się szerzej, by szybko zamknąć niektórym z nich na zawsze. Potem przyszedł czas na Filipiny, Malaje, Tajwan, Mandżurię, Okinawę i wreszcie walczyły w obronie Wysp Macierzystych ze stolicą w Tokio. Do pilotowania Ki-84 kierowano najzdolniejszych pilotów, którzy mogli wycisnąć maksimum ze swoich nowych rumaków.
Takie wartości bojowe jak: znakomita zwrotność, bardzo silne uzbrojenie, ponadprzeciętna prędkość wznoszenia, solidne opancerzenie kabiny pilota, samouszczelniające się zbiorniki paliwa i zdolność do bombardowania (nawet z lotu nurkowego!), a także podobieństwo do przestarzałych Ki-43 były niemałą niespodzianką dla przyzwyczajonych do „łatwych” zwycięstw Jankesów. Alianci nadali mu nazwę kodową „Frank”. Tak więc Frank często zabijał Amerykanów. Z uwagi jednak na spóźnione wprowadzenie do produkcji seryjnej, bombardowania fabryk, brak doświadczonych pilotów i czasu (końcówka wojny) nieliczne Ki-84 nie były w stanie odwrócić bilansu powietrznych zwycięstw i strat. Hayate były wykorzystywane również przez pilotów samobójców – kamikadze. W czasie wojny Ki-84 wykorzystywali tylko Japończycy. W latach powojennych używali ich Chińczycy walczący po obu stronach wojny domowej, a także powstańcy indonezyjscy podczas wojny narodowowyzwoleńczej przeciwko Holandii.
Ki-84 zdobyty na terenie Chin
W grze Ił-2 Sturmovik, mamy cudowną możliwość zasiąść za sterami Nakajimy Ki-84 Hayate i to we wszystkich najważniejszych wersjach, czyli Ki-84 a, b i c, o niemal takich samych osiągach:
- prędkość maksymalna – ok. 560 km/h na 2900 metrach i 645 km/h na wys. 6900 m
- graniczna prędkość nurkowania – ok. 820 km/h
- przy prędkości 374 km/h robi kółko w poziomie w czasie 19,32 sek
- z prędkością 266 km/h wznosi się 16,36 m/sek
- czas wznoszenia na wys. 5000 metrów wynosi ok. 5 min 54 sek
- uzbrojenie:
- Ki-84-Ia: dwa karabiny maszynowe Ho-103 kal. 12,7 mm (350 pocisków na kaem) oraz dwa działka Ho-5 kal. 20 mm (150 naboi na działko), dodatkowo alternatywnie: 2 x 100 kg bomby, albo 2 x 250 kg bomby; 2 x 200 litrowe zbiorniki paliwa;
- Ki-84-Ib Ostu: cztery działka Ho-5 kal. 20 mm (150 naboi na działko), dodatkowo alternatywnie: 2 x 100 kg bomby, albo 2 x 250 kg bomby; 2 x 200 litrowe zbiorniki paliwa;
- Ki-84-Ic Hei: dwa działka Ho-5 kal. 20 mm (150 naboi na działko) oraz dwa działka Ho-105 kal. 30 mm (65 naboi na działko), dodatkowo alternatywnie: 2 x 100 kg bomby, albo 2 x 250 kg bomby; 2 x 200 litrowe zbiorniki paliwa.
Czas na ocenę własną. Przede wszystkim należy się Japończykom uznanie, ponieważ w tym okropnym dla nich okresie wojny, potrafili stworzyć samolot, który w stosunku do konstrukcji amerykańskich był tym, czym w okresie Bitwy o Anglię Supermarine Spitfire Mk.I i II w porównaniu do Messerschmitta Bf-109 E (dodatkowo Japoniec miał większą prędkość wznoszenia niż jankesi – czego chcieć więcej!?).
Tablica przyrządów jest bardzo czytelna - dobrze rozmieszczone zegary i różne wskaźniki aż zachęcają do spoglądania na nie i nie korzystania z tzw. paska prędkości. Każda z wersji wyposażona jest oczywiście w sztuczny horyzont. Widoczność z kabiny uważam za bardzo dobrą, chociaż pancerz za głową pilota mógłby być ciut węższy. Dzięki szeroko rozstawionym kołom poruszanie się po lotnisku jest wygodne i nie powinno nikomu sprawiać trudności. Maszynka wzbija się w powietrze dość szybko (ściąga lekko na lewo), warto wysunąć klapy (trzy stopnie) szczególnie podczas startu z cięższymi bombami lub z dodatkowymi zbiornikami paliwa. Lądowanie odbywa się bardzo spokojnie – dość łatwo „przykleić” samolot do pasa (znów klapy). Latanie Wichurą, wbrew nazwie, jest bardzo przyjemne i wygodne. Pilot opisywanego myśliwca może skorzystać z awaryjnej mocy bojowej i w ten sposób uzyskać jeszcze większą prędkość. Należy pamiętać o otwieraniu chłodnicy, bowiem japończykiem latamy najczęściej w strefie tropikalnej, gdzie silniki przegrzewają się dużo szybciej niż nad Moskwą. Silnik gwiazdowy pozwala podjąć ryzyko ostrzału ze strony obrony przeciwlotniczej podczas atakowania celów naziemnych lub nawodnych. Należy pamiętać o przełączeniu sprężarki na drugi bieg po przekroczeniu pułapu 2.600 metrów! Uzbrojenie jest rewelacyjne (por. dane powyżej) i nie ma się co nad nim więcej rozwodzić; w każdym z wariantów można strącić nawet ciężki bombowiec. Z uwagi na to, że Hayate nie jest liderem walki energetycznej należy przeciwnika wciągnąć w walkę kołową. Świetnym wyjściem jest wznoszenie spiralą – nie ma takiego alianckiego samolotu, który dałby radę pójść za Wichurą. Świetne przyspieszenie i szybkość kręcenia beczek pozwala zrzucić przeciwnika z ogona – szczególnie polecam takie manewry jak rolling scissors (kręcone nożyce) i beczka ofensywna, w których korzystając ze świetnego przyspieszenia i łączenia walki poziomej z pionową możliwe jest wykręcenie nawet sławnych ze zwrotności Spitfire’ów! Koniecznie należy korzystać z klap otwartych do pozycji bojowej – pamiętając, że najlepsze efekty Ki-84 daje poniżej 4.500 metrów i w zakresie małych lub średnich prędkości. Hayate pozwala na jeszcze jeden sprytny manewr, ponieważ można nim latać wolniej niż innymi samolotami - zawisając niejako nad przeciwnikiem, należy poczekać aż ten przeciągnie i opadnie, wtedy z łowcy stanie się natychmiast ofiarą. Inne wykonanie tego manewru polega na zawiśnięciu na śmigle (Ki-84 jest do tego stworzony!). Tak więc piloci Hayate muszą liczyć przede wszystkim na zwrotność swoich maszyn, unikając szybkich ataków F6F Hellcat’ów, P-38 Lightningów i P-51 Mustangów.
Z powyższego wynika, że alianccy piloci mają trudny orzech do zgryzienia. Podstawą będzie niszczenie Ki-84 na ziemi! Ciekawym pomysłem jest też bombardowanie fabryk, w których Wichury budowano – to najlepiej wykonywać Boeing’iem B-29 Superfortress (ekonomika). Tak na poważnie to przeciwko Hayate należy stosować taktykę Zoom & Boom, nawet na serwerach bez widoków zewnętrznych (również bez funkcji „śledzenie obiektu”). Jeśli tego nie zrobimy, to w razie nieudanego ataku, Wichura szybko wykręci amerykańskie samoloty, dogoni je (jeśli nie zanurkują) i pośle na dno piekła. Aliancie nie kombinuj – uderz i uciekaj! Pamiętać trzeba, że japończyk wyposażony jest już w odpowiednie opancerzenie i nie da się z nim wygrać jak z A6M Zeke z początku wojny (kilka pocisków równało się zrobieniem z płatowca sita lub zapalenie go jak papierosa – z Hayate już nie!). Przepraszam bardzo ale dobrym sposobem na japończyka jest też przewaga liczebna (no trudno) – Hayate w odpowiednich rękach jest śmiertelnie niebezpieczny i nigdy, powtarzam nigdy nie lekceważ pilocie tego przeciwnika – nawet jeśli za sterami siedzi nowicjusz! Podejmując walkę przeciwko Ki-84 należy cały czas pamiętać o tym, aby utrzymywać nad nim znaczną przewagę energetyczną (w prostym przełożeniu na przewagę prędkości), co wbrew pozorom nie jest łatwe. Druga żelazna zasada – nie dać się wciągnąć w walkę manewrową, a już na pewno nie na małych i średnich prędkościach. Pilot tropiący Hayate musi być zdecydowany i nie ulegać presji czasu – grunt to zaskoczyć przeciwnika i zestrzelić go w pierwszym ataku. Jeśli jednak atak się nie uda a pilot japońskiej maszyny wie chociaż co to drążek, orczyk, awaryjna moc bojowa i umie wychylić klapy co najmniej do pozycji bojowej to jedyny ratunek jest w nurkowaniu i próbie oderwania się w dół – zapewniam, że innego wyjścia nie ma!

Alarm! Alarm! Tauchen!!!
Nasz symulator nie oddaje niestety różnic pomiędzy poszczególnymi egzemplarzami (por. wyżej), a szkoda, byłoby bardziej realnie gdyby tak było; piloci alianckich maszyn przy każdym spotkaniu z Hayate walczą chyba z najlepszym zbudowanym kiedykolwiek egzemplarzem – i to jest następny powód dla którego w Ił-2 Sturmovik należy się liczyć z Hayate! Dla ciekawych jak mogły wyglądać walki pomiędzy Wichurami a P-51 Mustangami polecam intrygujący filmik.
UWAGA:
Dla pilotów, którzy pokochają ten samolot mam świetne wieści. W Polsce działa co najmniej jedna grupa śmiałków latających na tych arcyciekawych maszynach. Tworzą oni IJAAF 200th Sentai (w naszej nomenklaturze „dywizjon” – taki jak nasz „316.”). Koledzy są świetni w tym co robią i wymagający, ale jak to mówią uczyć należy się od najlepszych. Zachęcam do odwiedzenia ich strony, a adres znajduje się w dziale „Linkownia”.
-Ciekawostka-
W literaturze spotkać można informacje o wariacji na temat podwieszanego pod skrzydła uzbrojenia - mianowicie czasami pod jedno skrzydło podwieszano dodatkowy zbiornik paliwa a pod drugie 250 kg bombę (tego symulator też nie oddaje…).
W powojennych testach (przeprowadzonych oczywiście przez Cowboy’ów) egzemplarze wybrane z przebranych, wychuchane, wyniuchane, zatankowane wysokooktanową benzyną na małych i średnich wysokościach (do ok. 6500 metrów n.p.m.) biły na głowę amerykańskie Republic P-47 D Thunderbolth oraz North American P-51D Mustang w każdej konkurencji! Ogółem wyprodukowano ok. 3.550 egzemplarzy świetnego Nakajima Ki-84 Hayate.
316_Mlad
obrazki: 316_Basieks











Komentarze
http://img689.imageshack.us/i/04072010221453.jpg/
:)