MACCHI C.200 SAETTA

Buon giorno Pilota!
Przedstawiam opis najlepszego włoskiego myśliwca końca lat ’30 i początku ’40 XX wieku! Zatem jak zwykle najpierw trochę historii - 10 lutego 1936 roku (tuż po zakończeniu wojny w Afryce Wschodniej – Abisynia, obecnie Etiopia) włoskie Ministerstwo Lotnictwa – Ministerio dell’ Aeronautico – wydało nową specyfikację na jednomiejscowy, nowoczesny myśliwiec. Wymagania były następujące: silnik gwiazdowy, prędkość powyżej 500 km/h, wznoszenie na 6000 metrów w 5 min., możliwość lotu przez co najmniej dwie godziny, uzbrojenie: jeden karabin maszynowy kal. 12,7 mm, a lepiej dwa.
W konkursie stanęło kilka firm, m.in. Fiat z G.50, Reggiane z Re 2000, Caproni Vizzola z F/5 oraz Macchi Aeronautica z tytułowym C.200. Główny inż. ostatniej z wymienionych firm Mario Castoldi (stąd oznaczenie „C”), zdobywca wielu nagród za wcześniejsze konstrukcje, zmodyfikował swój projekt sprzed roku i zgłosił C.200. Macchi C.200 nazwany Saetta (wł. Błyskawica) był dolnopłatem konstrukcji całkowicie metalowej, napędzany gwiazdowym 14-cylindrowym, chłodzonym powietrzem silnikiem Fiata A.74 R.C.38 o mocy 870 KM, z wciąganym mechanicznie podwoziem (także kółkiem ogonowym) w układzie klasycznym oraz zamkniętym kokpitem. Znane są problemy z tymi silnikami – Włosi długo nie mogli nauczyć się ich produkcji (przeprojektowany Pratt & Whitney R-1830 S.C.4 Twin Wasp). Gwiazdowy motore z natury bardziej odporny na uszkodzenia niż silniki rzędowe, predysponował MC.200 do ataków szturmowych na cele naziemne bądź nawodne. Godne podkreślenia jest to, że Saetta wyposażona była w samouszczelniające się zbiorniki paliwa, zamontowane pod fotelem pilota i w skrzydłach. Jeszcze przed rozpoczęciem produkcji seryjnej dodano drugi karabin 12,7 mm.
Saetta wczesnej wersji, jeszcze z wyglądającą nowocześnie owiewką - pasującą gdzieś na 1943/1944 rok. No cóż, nie spodobała się pilotom...
Szef pilotów testowych firmy Aeronautica Macchi , Giuseppe Burei oblatał pierwszy prototyp 24 grudnia 1937 roku (oznaczony MM.336). W trakcie testów zdarzyło się kilka wypadków – samolot miał tendencję do wpadania w korkociąg – pomimo to osiągając wartości określone w specyfikacji wydanej przez ministerstwo lotnictwa, wygrał konkurs i został „Caccia I”, tzn. pierwszym (najważniejszym) myśliwcem Regia Aeronautica. Fabryka dostała zamówienie na pierwsze 99 maszyn – jednym słowem sukces! Żeby być fair względem historii, wspomnieć muszę o tym, że małe zamówienie dostał również Fiat na swoje G.50 Freccia, ponieważ mógł on uruchomić produkcję szybciej niż Macchi. Produkcja seryjna C.200 ruszyła w czerwcu 1939 roku, którą jednak szybko przerwano z powodu powtarzających się często wypadków (korkociągi). Remedium na tą bolączkę znalazł nie Castoldi (chociaż próbował) a studiujący u Willy’ego Messerschmitta – inż. Sergio Stefanutti. Po wyeliminowaniu problemu MC.200 można było uznać za najlepszy w tamtym czasie myśliwiec Regia Aeronautica (wł. Królewskie Siły Powietrzne).
Produkcja Saetty wymagała 22.000 roboczogodzin. Wyprodukowano łącznie 1153 Błyskawice. W początku 1940 roku Królestwo Danii zamówiło 12 sztuk, jednak dostawy wstrzymano z powodu niemieckiej inwazji. Zapomniałbym dodać, że po wyprodukowaniu 240 sztuk, na prośbę włoskich pilotów (mieli chłopy siłę przebicia – dziś nazywamy to „lobby” – piękne Włoszki chcieli wyrywać koniecznie na „zimny łokieć”!) powrócono do otwartej kabiny – pozostał tylko wiatrochron! MC.200 nie miał również opancerzenia kabiny pilota. W bardzo późnych wersjach dodano dwa 7,7 mm karabiny maszynowe po jednym na skrzydło (w Iłku tego nie ma).
Biały fartuch i otwarta kabina pilota zostały wprowadzone, by piloci Regia Aeronautica mogli się poczuć jak we własnych, przewiewnych sklepikach z makaronem, pomidorami i parmezanem.
Głównym przeciwnikiem Saetty były: Hawker Hurricane, Gloster Gladiator, rzadziej Curtiss P-40 Warhawk i Supermarine Spitfire. Podniebne pojedynki toczono w basenie Morza Śródziemnego i na Bałkanach w wojnie przeciwko Jugosławii i Grecji. W sierpniu 1941 roku Włosi Mussoliniego wysłali na Front Wschodni Corpo Italiano di Spedizione in Russia. Najpierw poleciało 51 sztuk MC.200 potem dołączyło 12 samolotów MC.202 Folgore (brały udział w walkach o Stalingrad, czytałem, że latały pod Moskwą – ale nie potwierdziłem). Korpus wrócił do Italii z 88 zestrzeleniami na koncie za cenę 15 maszyn straconych (niezły wynik). Na dowód tego, że Saetty świetnie radziły sobie jako maszyny szturmowe niech świadczy fakt, że zatopiły pod Tobrukiem we wrześniu 1942 roku dwa brytyjskie niszczyciele HMS Zulu i HMS Sikh. Ostatnią większą akcją Błyskawic była rozpaczliwa obrona Sycylii latem 1943 roku (przeciwko alianckiemu lądowaniu w ramach Operacji Husky). W czasie działań wojenny we Włoszech dwadzieścia trzy samoloty przeleciały na południe i dołączyły do sił alianckich latając w Aviazione Cobelligerante Italiana (Włoskie Lotnicze Siły Współwalczące (ACI) – włoskie jednostki lotnicze zorganizowane w 1943 roku do wspólnej walki przeciwko III Rzeszy i jej sojusznikom); inne, nieliczne weszły w skład Aeronautica Nationale Repubblicana (ANR) – lotnictwa wojskowego proniemieckiej Włoskiej Republiki Socjalnej (północne Włochy).
Przechodząc do Ił-2 Sturmocik przedstawiam szczegółowe dane o właściwościach lotnych Saetty MC.200 FB w wersji z 1941 roku w symulatorze Ił-2 Sturmovik (v. 4.09m, mod UP.2.01n):
Macchi C.200 jest maszyną bardzo, ale to bardzo wytrzymałą - coś jak Heinkel He-111, ale chyba jeszcze bardziej. Nie zdziw się za bardzo jeśli wystrzelasz całą amunicję pestek z Hurricane’a uzbrojonego w osiem km’ów kal. 7,7 mm – z tego samolotu lecą wióry, leci dym, Saetta może wyglądać jak cień samolotu a i tak leci. Tym bardziej trudno go zestrzelić wolniejszym i słabo uzbrojonym (jak na wytrzymałość MC.200) Gloster Gladiatorom. Jeśli chodzi o Front Wschodni to wypada lepiej niż większość radzieckich myśliwców, z którymi przyszło mu się zmierzyć (od jednych jest szybszy, od innych bardziej zwrotny, nie mówiąc już o bardzo słabym uzbrojeniu radzieckich wynalazków w stosunku do opisanej wytrzymałości Włoszki. Oczywistym mankamentem Błyskawic jest brak opancerzenia kabiny, co dość często skutkuje śmiercią pilota lub jego zranieniem.
Przechodząc do Ił-2 Sturmocik przedstawiam szczegółowe dane o właściwościach lotnych Saetty MC.200 FB w wersji z 1941 roku w symulatorze Ił-2 Sturmovik (v. 4.09m, mod UP.2.01n):
- maksymalna velocità nurkowania: ok. 720 km/h;
- maksymalna velocità w locie poziomym rośnie wraz z wysokością lotu by osiągnąć 500 km/h w locie poziomym na 5000 m
- minimalny czas skrętu w płaszczyźnie poziomej 20,96 sek. przy prędkości 284 km/h na wysokości 1000 m;
- najlepsza velocità wznoszenia to 212 km/h, co daje 13,46 m/s;
- uzbrojenie: dwa km’y kal. 12,7 mm BredaSAFAT i po 350 pocisków na każdy; w wersji „FB” (FighterBomber, wł. „CB” – kto zgadnie od jakich słów?) dodatkowo 2 x 50 kg bomb lub 2 x 100 kg bomby (prawidłowo 320 kg...).
Mechanicy toczą sporą ilość "płynu na odwagę" tak potrzebnego we włoskiej armii.
Osobiście bardzo lubię tą maszynę. Przyzwyczajony do Spitfire’a czy P-51 Mustanga mam wielką frajdę gdy pilotuję Błyskawicę. Podoba mi się szczególnie otwarta i pięknie odwzorowana kabina, rozmieszczenie wskaźników, dźwięk silnika. Warto zwrócić uwagę na boczne szyby w wersjach z 1940 roku. Nowsza, o rok późniejsza, już ich nie ma. W powietrzu widoczność jest całkiem dobra – nie ma co narzekać. Mankamentem jest za to podczas kołowania (przed oderwaniem kółka ogonowego), chociaż szeroko rozstawione podwozie główne pomaga w stabilnym, bezpiecznym kołowaniu. Saetta wyposażona jest w klapy o trzech stopniach wychylenia.Macchi C.200 jest maszyną bardzo, ale to bardzo wytrzymałą - coś jak Heinkel He-111, ale chyba jeszcze bardziej. Nie zdziw się za bardzo jeśli wystrzelasz całą amunicję pestek z Hurricane’a uzbrojonego w osiem km’ów kal. 7,7 mm – z tego samolotu lecą wióry, leci dym, Saetta może wyglądać jak cień samolotu a i tak leci. Tym bardziej trudno go zestrzelić wolniejszym i słabo uzbrojonym (jak na wytrzymałość MC.200) Gloster Gladiatorom. Jeśli chodzi o Front Wschodni to wypada lepiej niż większość radzieckich myśliwców, z którymi przyszło mu się zmierzyć (od jednych jest szybszy, od innych bardziej zwrotny, nie mówiąc już o bardzo słabym uzbrojeniu radzieckich wynalazków w stosunku do opisanej wytrzymałości Włoszki. Oczywistym mankamentem Błyskawic jest brak opancerzenia kabiny, co dość często skutkuje śmiercią pilota lub jego zranieniem.
Macchi C.200 w śródziemnomorskim krajobrazie. Na drugim planie dwupłat myśliwski Fiat CR. 32.
MC.200 w walce z Hurricane’em Mk. IIb i IIc radzi sobie dość dobrze! Do wysokości 1.500 metrów góruje nad nim prędkością maksymalną (wraz z wysokością różnica maleje – wyżej szybszy jest Hurricane), dużo lepiej się wznosi (ponad 3,5 m/s szybciej!), na wysokości 1.000 metrów MC.200 jest zwrotniejszy przy prędkościach przekraczających 280 km/h, przy mniejszych przewagę ma angol. P-40 Warhawk (Tomahawk też) jest szybszy na każdej wysokości (przewaga jeszcze rośnie wraz z jej wzrostem), za to Saetta zwrotniejsza i lepiej się wznosi przy prędkości do ok. 300 km/h. Z drugiej strony nad Gladiatorem MC.200 góruje nie zwrotnością (to niemożliwe) tylko prędkością maksymalną i wznoszenia, więc przeciwko niemu (podobnie przeciwko I-153 Czajka) powinien wykorzystać właśnie te przewagi. Alianci proszę wyciągnąć stosowne wnioski! Rzeczą, która nie napawa optymizmem jest oczywiście słabe uzbrojenie – tylko dwa karabiny maszynowe, za to kalibru 12,7 mm. Niestety ich szybkostrzelność nie jest nadzwyczajna (700 strz./min - dla porównania radziecki UB o tym samym kalibrze osiągał 1000 strz./min) a prędkość początkowa pocisku też nie powala – 765 m/s (UB 860 m/s). Celować należy więc bardzo bene, odkładając odpowiednią poprawkę i oszczędzać munizione. Specyficzny dla włoskich konstrukcji celownik (trzy kropeczki w kole) nie utrudnia celowania, czasem nawet pomaga odłożyć odpowiednią poprawkę (odległości między kropkami). Dobry strzelec będzie zdolny do strącenia wrogiego samolotu; kluczem jest trafienie w najczulsze punkty wrażej maszyny. Przykładem może być moja niedawna walka przeciwko Hawker Hurricane’owi IIb, którego ostrzelałem kilka razy po kadłubie i skrzydłach, jednak bez widocznego effetto. Dopiero bardzo precyzyjnie oddana seria w silnik (dosłownie kilka naboi) okazała się być decydującą, a czarno-siwy dym oznajmił koniec walki. Co innego jeśli chodzi o atakowanie bombowców; nawet Blenheim Mk. I i IV są bardzo trudnym przeciwnikiem. Dwa km/y często okazują się bowiem zbyt słabym argumentem przeciwko większym maszynom, z silnikami gwiazdowymi chronionymi od tyłu kołami (np. Blenheim). Dla pilota włoskiego myśliwca z pierwszych lat II Wojny Światowej wielkim zagrożeniem byli również strzelcy pokładowi alianckich bombowców. Miałem też przypadki, kiedy wystrzelone przez tylnego strzelca pociski obniżyły moc mojego silnika o jakieś 60 % (odstrzelone cylindry?) - finał był taki, że zostałem zmuszony zawrócić na aeroporto, chociaż nic z samolotu nie wyciekało. Zgodnie z historią Saettę możemy wykorzystać do bombardowania, w której to roli jest bardzo skuteczna i łatwo nie poddaje się obronie przeciwlotniczej.
...
Alla fine, z pomocą MC.200 można zdziałać wszystko i nic! Wiele tu zależy od pilotów po obu stronach. Po błyskawiczną Włoszkę sięgną Ci, dla których osiągi to nie wszystko, którzy lubią się dobrze bawić, chociaż według tego o czym pisałem wcześniej, Saetta potrafi pokazać pazurki! Po Błyskawice niech chwycą ci piloci, którym maszyny niemieckie już się znudziły, którzy szukają nowego doświadczenia i z zamiłowaniem chłoną wiedzę o mniej „popularnych” operacjach II Wojny Światowej – południowa część Frontu Wschodniego, walki na Bałkanach i w Afryce Północnej, dla których liczy się klimat naszej ukochanej gry!
Arrivederci Aviatore!
316_Mlad
illustrazione: 316_Basieks
Buon giorno Pilota!
Przedstawiam opis najlepszego włoskiego myśliwca końca
lat ’30 i początku ’40 XX wieku! Zatem jak zwykle
najpierw trochę historii - 10 lutego 1936 roku (tuż po
zakończeniu wojny w Afryce Wschodniej – Abisynia,
obecnie Etiopia) włoskie Ministerstwo Lotnictwa –
Ministerio dell’ Aeronautico – wydało nową specyfikację
na jednomiejscowy, nowoczesny myśliwiec. Wymagania były
następujące: silnik gwiazdowy, prędkość powyżej 500
km/h, wznoszenie na 6000 metrów w 5 min., możliwość
lotu przez co najmniej dwie godziny, uzbrojenie: jeden
karabin maszynowy kal. 12,7 mm, a lepiej dwa.
W konkursie stanęło kilka firm, m.in. Fiat z
G.50, Reggiane z Re 2000, Caproni Vizzola z F/5 oraz
Macchi Aeronautica z tytułowym C.200. Główny inż.
ostatniej z wymienionych firm Mario Castoldi (stąd
oznaczenie „C”), zdobywca wielu nagród za wcześniejsze
konstrukcje, zmodyfikował swój projekt sprzed roku i
zgłosił C.200. Macchi C.200 nazwany Saetta (wł.
Błyskawica) był dolnopłatem konstrukcji całkowicie
metalowej, napędzany gwiazdowym 14-cylindrowym,
chłodzonym powietrzem silnikiem Fiata A.74 R.C.38 o
mocy 870 KM, z wciąganym mechanicznie podwoziem (także
kółkiem ogonowym) w układzie klasycznym oraz zamkniętym
kokpitem. Znane są problemy z tymi silnikami – Włosi
długo nie mogli nauczyć się ich produkcji
(przeprojektowany Pratt & Whitney R-1830 S.C.4 Twin
Wasp). Gwiazdowy motore z natury bardziej odporny na
uszkodzenia niż silniki rzędowe, predysponował MC.200
do ataków szturmowych na cele naziemne bądź nawodne.
Godne podkreślenia jest to, że Saetta wyposażona była w
samouszczelniające się zbiorniki paliwa, zamontowane
pod fotelem pilota i w skrzydłach. Jeszcze przed
rozpoczęciem produkcji seryjnej dodano drugi karabin
12,7 mm.
Szef pilotów testowych firmy Aeronautica Macchi
, Giuseppe Burei oblatał pierwszy prototyp 24 grudnia
1937 roku (oznaczony MM.336). W trakcie testów zdarzyło
się kilka wypadków – samolot miał tendencję do wpadania
w korkociąg – pomimo to osiągając wartości określone w
specyfikacji wydanej przez ministerstwo lotnictwa,
wygrał konkurs i został „Caccia I”, tzn. pierwszym
(najważniejszym) myśliwcem Regia Aeronautica. Fabryka
dostała zamówienie na pierwsze 99 maszyn – jednym
słowem sukces! Żeby być fair względem historii,
wspomnieć muszę o tym, że małe zamówienie dostał
również Fiat na swoje G.50 Freccia, ponieważ mógł on
uruchomić produkcję szybciej niż Macchi. Produkcja
seryjna C.200 ruszyła w czerwcu 1939 roku, którą jednak
szybko przerwano z powodu powtarzających się często
wypadków (korkociągi). Remedium na tą bolączkę znalazł
nie Castoldi (chociaż próbował) a studiujący u Willy’
ego Messerschmitta – inż. Sergio Stefanutti. Po
wyeliminowaniu problemu MC.200 można było uznać za
najlepszy w tamtym czasie myśliwiec Regia Aeronautica
(wł. Królewskie Siły Powietrzne).
Produkcja Saetty wymagała 22.000 roboczogodzin.
Wyprodukowano łącznie 1153 Błyskawice. W początku 1940
roku Królestwo Danii zamówiło 12 sztuk, jednak dostawy
wstrzymano z powodu niemieckiej inwazji. Zapomniałbym
dodać, że po wyprodukowaniu 240 sztuk, na prośbę
włoskich pilotów (mieli chłopy siłę przebicia – dziś
nazywamy to „lobby” – piękne Włoszki chcieli wyrywać
koniecznie na „zimny łokieć”!) powrócono do otwartej
kabiny – pozostał tylko wiatrochron! MC.200 nie miał
również opancerzenia kabiny pilota. W bardzo późnych
wersjach dodano dwa 7,7 mm karabiny maszynowe po jednym
na skrzydło (w Iłku tego nie ma).
Głównym przeciwnikiem Saetty były: Hawker
Hurricane, Gloster Gladiator, rzadziej Curtiss P-40
Warhawk i Supermarine Spitfire. Podniebne pojedynki
toczono w basenie Morza Śródziemnego i na Bałkanach w
wojnie przeciwko Jugosławii i Grecji. W sierpniu 1941
roku Włosi Mussoliniego wysłali na Front Wschodni Corpo
Italiano di Spedizione in Russia. Najpierw poleciało 51
sztuk MC.200 potem dołączyło 12 samolotów MC.202
Folgore (brały udział w walkach o Stalingrad, czytał,
że latały pod Moskwą – ale nie potwierdziłem). Korpus
wrócił do Italii z 88 zestrzeleniami na koncie za cenę
15 maszyn straconych (niezły wynik). Na dowód tego, że
Saetty świetnie radziły sobie jako maszyny szturmowe
niech świadczy fakt, że zatopiły pod Tobrukiem we
wrześniu 1942 roku dwa brytyjskie niszczyciele HMS Zulu
i HMS Sikh. Ostatnią większą akcją Błyskawic była
rozpaczliwa obrona Sycylii latem 1943 roku (przeciwko
alianckiemu lądowaniu w ramach Operacji Husky). W
czasie działań wojenny we Włoszech dwadzieścia trzy
samoloty przeleciały na południe i dołączyły do sił
alianckich latając w Aviazione Cobelligerante Italiana
(Włoskie Lotnicze Siły Współwalczące (ACI) – włoskie
jednostki lotnicze zorganizowane w 1943 roku do
wspólnej walki przeciwko III Rzeszy i jej sojusznikom);
inne, nieliczne weszły w skład Aeronautica Nationale
Repubblicana (ANR) – lotnictwa wojskowego
proniemieckiej Włoskiej Republiki Socjalnej (północne
Włochy).
Przechodząc do Ił-2 Sturmocik przedstawiam szczegółowe
dane o właściwościach lotnych Saetty MC.200 FB w wersji
z 1941 roku w symulatorze Ił-2 Sturmovik (v. 4.09m, mod
UP.2.01n):
maksymalna velocità nurkowania: ok. 720 km/h;
maksymalna velocità w locie poziomym rośnie
wraz z wysokością lotu by osiągnąć 465 km/h w locie
poziomym na 5000 m (w wyj. przypadkach osiąga 500
km/h);
minimalny czas skrętu w płaszczyźnie poziomej
20,96 sek. przy prędkości 284 km/h na wysokości 1000 m;
najlepsza velocità wznoszenia to 212 km/h, co
daje 13,46 m/s;
uzbrojenie: dwa km’y kal. 12,7 mm BredaSAFAT i
po 350 pocisków na każdy; w wersji „FB” (FighterBomber,
wł. „CB” – kto zgadnie od jakich słów?) dodatkowo 2 x
50 kg bomb lub 2 x 100 kg bomby (prawidłowo 320 kg...).
Osobiście bardzo lubię tą maszynę. Przyzwyczajony do
Spitfire’a czy P-51 Mustanga mam wielką frajdę gdy
pilotuję Błyskawicę. Podoba mi się szczególnie otwarta
i pięknie odwzorowana kabina, rozmieszczenie
wskaźników, dźwięk silnika. Warto zwrócić uwagę na
boczne szyby w wersjach z 1940 roku. Nowsza, o rok
późniejsza, już ich nie ma. W powietrzu widoczność jest
całkiem dobra – nie ma co narzekać. Mankamentem jest za
to podczas kołowania (przed oderwaniem kółka
ogonowego), chociaż szeroko rozstawione podwozie główne
pomaga w stabilnym, bezpiecznym kołowaniu. Saetta
wyposażona jest w klapy o trzech stopniach wychylenia.
Macchi C.200 jest maszyną bardzo, ale to bardzo
wytrzymałą - coś jak Heinkel He-111, ale chyba jeszcze
bardziej. Nie zdziw się za bardzo jeśli wystrzelasz
całą amunicję pestek z Hurricane’a uzbrojonego w osiem
km’ów kal. 7,7 mm – z tego samolotu lecą wióry, leci
dym, Saetta może wyglądać jak cień samolotu a i tak
leci. Tym bardziej trudno go zestrzelić wolniejszym i
słabo uzbrojonym (jak na wytrzymałość MC.200) Gloster
Gladiatorom. Jeśli chodzi o Front Wschodni to wypada
lepiej niż większość radzieckich myśliwców, z którymi
przyszło mu się zmierzyć (od jednych jest szybszy, od
innych bardziej zwrotny, nie mówiąc już o bardzo słabym
uzbrojeniu radzieckich wynalazków w stosunku do
opisanej wytrzymałości Włoszki. Oczywistym mankamentem
Błyskawic jest brak opancerzenia kabiny, co dość często
skutkuje śmiercią pilota lub jego zranieniem.
MC.200 w walce z Hurricane’em Mk. IIb i IIc radzi sobie
dość dobrze! Do wysokości 1.500 metrów góruje nad nim
prędkością maksymalną (wraz z wysokością różnica maleje
– wyżej szybszy jest Hurricane), dużo lepiej się wznosi
(ponad 3,5 m/s szybciej!), na wysokości 1.000 metrów
MC.200 jest zwrotniejszy przy prędkościach
przekraczających 280 km/h, przy mniejszych przewagę ma
angol. P-40 Warhawk (Tomahawk też) jest szybszy na
każdej wysokości (przewaga jeszcze rośnie wraz z jej
wzrostem), za to Saetta zwrotniejsza i lepiej się
wznosi przy prędkości do ok. 300 km/h. Z drugiej strony
nad Gladiatorem MC.200 góruje nie zwrotnością (to
niemożliwe) tylko prędkością maksymalną i wznoszenia,
więc przeciwko niemu (podobnie przeciwko I-153 Czajka)
powinien wykorzystać właśnie te przewagi. Alianci
proszę wyciągnąć stosowne wnioski!
Rzeczą, która nie napawa optymizmem jest oczywiście
słabe uzbrojenie – tylko dwa karabiny maszynowe, za to
kalibru 12,7 mm. Niestety ich szybkostrzelność nie jest
nadzwyczajna (700 strz./min - dla porównania radziecki
UB o tym samym kalibrze osiągał 1000 strz./min) a
prędkość początkowa pocisku też nie powala – 765 m/s
(UB 860 m/s). Celować należy więc bardzo bene,
odkładając odpowiednią poprawkę i oszczędzać munizione.
Specyficzny dla włoskich konstrukcji celownik (trzy
kropeczki w kole) nie utrudnia celowania, czasem nawet
pomaga odłożyć odpowiednią poprawkę (odległości między
kropkami). Dobry strzelec będzie zdolny do strącenia
wrogiego samolotu; kluczem jest trafienie w najczulsze
punkty wrażej maszyny. Przykładem może być moja
niedawna walka przeciwko Hawker Hurricane’owi IIb,
którego ostrzelałem kilka razy po kadłubie i
skrzydłach, jednak bez widocznego effetto. Dopiero
bardzo precyzyjnie oddana seria w silnik (dosłownie
kilka naboi) okazała się być decydującą, a czarno-siwy
dym oznajmił koniec walki. Co innego jeśli chodzi o
atakowanie bombowców; nawet Blenheim Mk. I i IV są
bardzo trudnym przeciwnikiem. Dwa km/y często okazują
się bowiem zbyt słabym argumentem przeciwko większym
maszynom, z silnikami gwiazdowymi chronionymi od tyłu
kołami (np. Blenheim). Dla pilota włoskiego myśliwca z
pierwszych lat II Wojny Światowej wielkim zagrożeniem
byli również strzelcy pokładowi alianckich bombowców.
Miałem też przypadki, kiedy wystrzelone przez tylnego
strzelca pociski obniżyły moc mojego silnika o jakieś
60 % (odstrzelone cylindry?) - finał był taki, że
zostałem zmuszony zawrócić na aeroporto, chociaż nic z
samolotu nie wyciekało. Zgodnie z historią Saettę
możemy wykorzystać do bombardowania, w której to roli
jest bardzo skuteczna i łatwo nie poddaje się obronie
przeciwlotniczej.
Alla fine, z pomocą MC.200 można zdziałać wszystko i
nic! Wiele tu zależy od pilotów po obu stronach. Po
błyskawiczną Włoszkę sięgną Ci, dla których osiągi to
nie wszystko, którzy lubią się dobrze bawić, chociaż
według tego o czym pisałem wcześniej, Saetta potrafi
pokazać pazurki! Po Błyskawice niech chwycą ci piloci,
którym maszyny niemieckie już się znudziły, którzy
szukają nowego doświadczenia i z zamiłowaniem chłoną
wiedzę o mniej „popularnych” operacjach II Wojny
Światowej – południowa część Frontu Wschodniego, walki
na Bałkanach i w Afryce Północnej, dla których liczy
się klimat naszej ukochanej gry!
Arrivederci Aviatore!
316_Mlad_PL










Komentarze
http://users.telenet.be/kurt.weygantt/images/36.jpg
Na MC. 200 latał między innymi Adriano Visconti, był on jednym z nielicznych pilotów któremu udało się wydostać z Afryki po klęsce wojsk Osi. Do MC. 202 zabrał także swojego kolegę z eskadry. W sumie włoski as odniósł 10 zwycięstw (wszystkie potwierdzone), choć przypisuje mu się 26, większość na samolotach typu MACCHI C.202 lub C.205. Otrzymał liczne odznaczenia: Srebrny Medal(6-krotnie) oraz Żelazny Krzyż II klasy. 29 kwietnia 1945 roku po honorowej kapitulacji Visconti został uwięziony w komunistycznym więzieniu. W drodze na przesłuchanie wartownik zamordował go strzałem w plecy...