NAKAJIMA Ki-43 HAYABUSA "Oscar"

Japońskie przekleństwo szybko wymuszające na pilotach Hurricane'ów i innych maszyn alianckich zaprzestania prób walki kołowej. Ki-43 odczuwany jest przez Czerwonych jako "wrzód na dupie" potrafiący uczepić się jak rzep psiego ogona.
Hayabusa (Sokół wędrowny) inaczej "Oscar" (nazwa kodowa nadana przez Aliantów) był bardzo długo podstawowym myśliwcem japońskiej Armii (Japońskie ,Armia i Marynarka konkurowały ze sobą, posiadały przez to osobne siły lotnicze i odrębne typy samolotów). W 1941-42 Ki-43 był już deklasowany przez myśliwce alianckie, lecz w realiach naszego symulatora potrafi dać się we znaki Hurricane'om, Buffalo czy różnym Hawk'om.
Ki-43 to konstrukcja o papierowych własnościach lotnych. Był rewelacyjnie zwrotny (nawet ciut bardziej niż A6M) oraz świetnie się wznosił. Słabymi stronami tego samolotu okazały się natomiast prędkość oraz uzbrojenie (Ki-43 I: a - 2x7,7mm; b - 1x7,7mm + 1x12,7mm; c - 2x12,7mm; Ki-43 II - 2x12,7mm). Karabiny 7,7 mm bardzo słabo radzą sobie z (w większości) dość wytrzymałymi samolotami aliantów, natomiast 12,7 mm już całkiem dobrze, lecz jest ich tylko 2 sztuki. Wersja II Oscara była próbą ratowania starzejącej się konstrukcji. Zamontowano mocniejszy silnik oraz postanowiono dać pilotowi namiastkę ochrony (13mm płyta pancerna za plecami). Wcześniej sekundowa seria kończyła często żywot pilota i jego maszyny. Sytuacja polepszyła się nieznacznie, bo i tak podobnie do Zera, Oscar pali się jak zapalniczka.
Ki-43 niewątpliwie jest jednak świetnym samolotem do pojedynków horyzontalnych. Kiepski ma tylko czas wykonywania beczki (roll) i prędkość maksymalną (I - 0 m 430 km/h, 4000 m 490 km/h; II - 0 m 450 km/h, 6000 m 530 km/h). Dla mnie wadą jest celownik teleskopowy w wersji I - niektórzy go nienawidzą, choć inni uwielbiają. Ogranicza on mocno pole widzenia, gdy przez niego patrzymy - widać właściwie tylko obszar siatki celownika. Bez przybliżenia przyrząd ten bardziej zasłania cel niż wskazuje miejsce trafienia. W Ki-43 II zamontowano standardowy celownik refleksyjny, taki jak w innych japońskich myśliwcach. Kwestia celnego ostrzału posiada niezwykłą wagę z racji posiadania marnych 2 luf nieszczególnego kalibru. Musimy bardzo precyzyjnie strzelać chcąc zrobić wrogowi krzywdę odpowiadającą naszym oczekiwaniom. Z racji słabości pukawek nie polecam atakowania bombowców wielosilnikowych - efekt będzie marny a sami możemy postradać życie lub maszynę zbyt długo będąc w zasięgu ognia obronnego.
Co do ratowania życia - polecam skok ze spadochronem jak tylko maszyna zaczyna płonąć - czas od wypuszczenia ognistego warkocza do stworzenia pilota-grzanki jest na ogół tragicznie krótki.
Walcząc Ki-43 największe szanse mamy w pojedynkach 1 na 1. Przewaga w manewrze poziomym jest znaczna i nie musimy się raczej obawiać, że ktoś nas "wykręci". Pamiętajmy tylko o gorszym roll'u i prędkości. Walka przeciw dwóm myśliwcom jest co najmniej ryzykowna. Jeśli przeciwnicy wykazują choć odrobinę współpracy to nie będzie nam lekko. Każda seria umieszczona w naszej maszynie może oznaczać koniec walki. Uważać należy jeszcze na bardzo ciasne zwroty. Ki-43 bez ostrzeżenia może wpaść w stall'a (przeciągnąć), a na małej wysokości to oznacza koniec.
Pod Oscarem możemy podwiesić bombę jednak ze względu na delikatną konstrukcję płatowca, opcja szturmowa nie powinna być zbyt poważnie brana pod uwagę.
Ki-43 to samolot, który naprawdę da się lubić. Lata praktycznie sam, od pasa odrywa się przy prędkości poniżej 150 km/h, jeszcze wolniej można lądować - aż ma się wrażenie, iż da się zaparkować nim w powietrzu. Dzięki superzwrotności mamy ogromną przewagę w kołowym pojedynku oraz wielką szansę na uniknięcie ognia i zwycięstwo. Hayabusa to maszyna bez dwóch zdań konstruowana w myśl motta - "Po co ci opancerzenie i spadochron skoro to ty masz zestrzelić wroga!" Polecam wypróbować.
316_Basieks




Komentarze
http://www.warbirdcolors.com/get_aces.asp?J
W każdym bądź razie widać w obu przypadkach jak słabo odwzorowany jest w grze Ki43 i jak słabo odwzorowane jest uzbrojenie.
www.wp39.pl/satoshi-anabuki
Link to strony (mam nadzieję, że dobrze wkleiłem) z której zaczerpnąłem te informacje. Być może to faktycznie nie on... mogę się mylić (dawno nie czytałem tej książki) lecz wojnę przeżyło tylko dwóch wielkich asów Japońskich Sił Powietrznych. Jednym był sławny Saburo Sakai... więc on byłby tym drugim...
W razie czego proszę mnie poprawić. I mi się taka wiedza przyda.
No i pod koniec walki staranował jeszcze jednego B24.