MESSERSCHMITT BF 109 E
W sumie powinien być to myśliwiec najbardziej znienawidzony przez obywateli wczesnowojennej Europy, gdyż to właśnie "Emile" były podstawą sił Luftwaffe od kampanii w Polsce po bitwę o Wielką Brytanię. Spróbujmy jednak spojrzeć na ten samolot chłodnym okiem wirtualnego pilota.
Bf 109 E to kompromis między dużą prędkością a zwrotnością z nieco większym naciskiem na szybkość. Jak na początek wojny posiada też bezkompromisową siłę ognia. O Emilu nie można powiedzieć, że był samolotem dobrym. Należy powiedzieć, iż był samolotem w czołówce najlepszych myśliwców swojego czasu.
Pośród wersji Emila dostępnych w grze mamy tak napradę 2 podstawowe odmiany -czystą mysliwską oraz mysliwsko-bombową oznaczoną literą B. E-4B posiada gorsze osiągi niż E-4. Różnice na niekorzyść wynikają z oporów stawianych przez wyrzutnik bombowy (są na szczęście niezbyt duże). W tym przypadku jak i w kilku innych warto pamiętać, iż więcej literek przy nazwie nie oznacza lepszej wersji.
Główną rolą przeznaczoną Bf 109E jest walka powietrzna, do której Emil nadaje się znakomicie. Już w tej wersji podstawą działań i myślenia pilota powinna stać się walka energetyczna w pionie. Polecane jest to szczególnie przeciw zwrotniejszym myśliwcom alianckim (Spitfire, I-16, F4F). Zaznaczyć należy, iż w pewnych zakresach prędości Messerschmitt zyskuje przewagę zwrotności nad rywalami (np. od 330 km/h Emilem wykręcimy Hurricane'a). Dzięki uzbrojeniu w działka możemy zrąbać każdego przeciwnika. Nawet jesli pozostaną nam same karabiny (2x8mm) wciąż możemy wykończyć oponenta. Strzelając w ogon często się zdarza, że wrogi samolot doznaje uszkodzeń steru wysokości co w 95% przypadków kończy jego lot (wcześniej czy później). Metoda ta sprawdza się też w walce z Iłami, które nie mają osłoniętego pancerzem ogona. Uważać musimy natomiast przy ataku na wielosilnikowe bombowce. Ogień strzelców łatwo uszkadza nasz dość wrażliwy silnik rzędowy. Przeciągające się wystawienie na ostrzał kończy sie przeważnie smarem na owiewce i groźbą rychłego końca lotu.
Emil posiada, w mojej opinii, tylko dwie poważne wady. Pierwszą jest mały zapas amunicji do działek (60 sztuk na lufę, co daje jakieś 5 sekund ognia ciągłego). Wymusza to spora oszczędność, lecz z drugiej strony uczy celnego ostrzału. Wadą poważniejszą jest dość niska wytrzymałość tej maszyny. Oczywiście Emil lepiej znosi ciosy niż myśliwce japońskie (np. A6M, Ki-43), lecz niedorównuje Hurricane'owi. Z tego powodu misje typu Jabo (od Jagdbomber - myśliwiec bombardujący) stanowią spore niebezpieczeństwo, zwłaszcza w czasie ataku na cele silnie bronione artylerią przeciwlotniczą (choćby lotniska). Wydaje się przy tym, że wersja E7 jest trochę wytrzymalsza od E4.
Walcząc Emilem (zresztą jak każdym innym Mietkiem) nie wystawiajmy wrogowi na ostrzał dolnej tylnej strefy samolotu. Seria umieszczona od spodu, tuż za kokpitem skutkuje efektowną eksplozją i przełamaniem maszyny na pół. Pocieszające jest to, że pilot często jest potem żywy na tyle, iż może opuścić spadający samolot na spadochronie.
Kończąc dodam, że na Emila trzeba uważać będąc jego przeciwnikiem, uważać i to bardzo. Jest on szybszy od współczesnych mu maszyn aliantów i nie ustępuje im jakoś bardzo zwrotnością. Mietek będzie atakował z przewagi wysokości. Zadanie to ułatwia mu niezły wpółczynnik wzoszenia, lepszy niż u konkurentów. Jeśli nie wciągnie się Bf'y w walkę kołową to może zrobić się gorąco. I to na tyle, że trzeba będzie się wietrzyć poza kokpitem własnego samolotu jako bagaż podwieszony na sznurkach od kopułowatej szmaty.
To co jeszcze lubię w Bf 109E to ten charakterystyczny terkot działek (Oerlikonów). miarowe stukanie i kula ognia w miejscu Raty (I-16), która leciała nam przed nosem. Wszystkim polecam!
316_Basieks






Komentarze
Pzdr
http://www.youtube.com/watch?v=0xj7Bd8BTMY&feature=related
Lądowanie na "trzy punkty" to nie mrzonka. Tutaj niemal idealne w wykonaniu Waltera Eichhorna na Bf 109 G6 FM+BB z Messerschmitt Stiftung):
http://www.youtube.com/watch?v=dO9mEv5Ve54&feature=related
A tu w wykonaniu pierwszego właściciela kilkukrotnie rozbitej przy lądowaniu czerwonej siódemki (Bf 109 G4). Tak zaciągał wysokością że właściwie jako pierwsze dotykało kółko ogonowe!!!:
http://www.youtube.com/watch?v=mzgYkfq9OVw&feature=related
Jak siądziecie na "dwa punkty" to się świat nie zawali!. W rzeczywistości było to również spotykane.Ważne żeby pasa starczyło!. Myślę że wielu z nas nie ma się czego wstydzić ;)).