LĄDOWANIE BEZ STERU WYSOKOŚCI
| Pilotaż |
Czy da się i jak wylądować bez steru wysokości?
Da się o ile maszyna nie jest za bardzo postrzelana (bez dziur wielkości głowy itp.)
Trzeba tu powiedzieć jedno, że sztuka polega na tym by "spaść" na lotnisko (kto lądował na lotniskowcu wie jak to wygląda).
Pamiętajcie o jednym lądujemy z dużą prędkością wiec chodzi nam o to by pilot przeżył co za tym idzie poświęcamy maszynę (choć jak zobaczycie da się to zrobić z delikatnymi uszkodzeniami a nawet bez żadnych).
Jak?
Najważniejsze to nie panikować !!! Zawracamy do bazy. Przy skrętach używamy klap i przepustnicy by nie zaliczyć dzwona. Kiedy znajdziemy się w pobliżu lotniska odlatujemy od niego tak, by mieć bardzo długą drogę podejścia do lądowania (1-3km), wysokość rożna zależy od usytuowania lotniska i przeszkód terenowych i odległości od niego (średnio 500-1300m ponad pasem).
Jesteśmy już na podejściu, widzimy w dali lotnisko pojawia się wiec problem jak obniżyć maszynę i sie nie rozwalić. Tu z pomocą przychodzi znajomość własnej maszyny (musicie wiedzieć jak sprawuje sie w lotach ślizgowych i jak reaguje na klapy, jak szybko reaguje na przepustnice).
Zmieszamy gaz i rozpoczynamy łagodne opadanie. Cały czas patrząc by nie spadać za ostro i nie iść w gorę. Regulujemy to klapami i gazem , a także jeśli idziemy w górę przechyłami maszyny na boki , pozwoli to obniżyć dziob .
Opadamy wiec coraz niżej ale staramy się by celownik był mniej więcej
na początku pasa lub max w połowie. Dobrze jest sobie przybliżyć widok, by mieć dobra kontrole opadania na pas.Pamiętajcie o przeszkodach terenowych.
Da się o ile maszyna nie jest za bardzo postrzelana (bez dziur wielkości głowy itp.)
Trzeba tu powiedzieć jedno, że sztuka polega na tym by "spaść" na lotnisko (kto lądował na lotniskowcu wie jak to wygląda).
Pamiętajcie o jednym lądujemy z dużą prędkością wiec chodzi nam o to by pilot przeżył co za tym idzie poświęcamy maszynę (choć jak zobaczycie da się to zrobić z delikatnymi uszkodzeniami a nawet bez żadnych).
Jak?
Najważniejsze to nie panikować !!! Zawracamy do bazy. Przy skrętach używamy klap i przepustnicy by nie zaliczyć dzwona. Kiedy znajdziemy się w pobliżu lotniska odlatujemy od niego tak, by mieć bardzo długą drogę podejścia do lądowania (1-3km), wysokość rożna zależy od usytuowania lotniska i przeszkód terenowych i odległości od niego (średnio 500-1300m ponad pasem).
Jesteśmy już na podejściu, widzimy w dali lotnisko pojawia się wiec problem jak obniżyć maszynę i sie nie rozwalić. Tu z pomocą przychodzi znajomość własnej maszyny (musicie wiedzieć jak sprawuje sie w lotach ślizgowych i jak reaguje na klapy, jak szybko reaguje na przepustnice).
Zmieszamy gaz i rozpoczynamy łagodne opadanie. Cały czas patrząc by nie spadać za ostro i nie iść w gorę. Regulujemy to klapami i gazem , a także jeśli idziemy w górę przechyłami maszyny na boki , pozwoli to obniżyć dziob .
Opadamy wiec coraz niżej ale staramy się by celownik był mniej więcej
na początku pasa lub max w połowie. Dobrze jest sobie przybliżyć widok, by mieć dobra kontrole opadania na pas.Pamiętajcie o przeszkodach terenowych.
Uwaga !!!
Zdaża się (będzie to widać na filmikach), że dziób samolotu nagle nam opadnie lub podskoczy niby niewiele, ale wystarczy by sie w krytycznym momencie rozwalić, lub zepsuć nam starania i doprowadzić do niewesołych sytuacji.
Kiedy znajdziemy się już blisko (ok 1km od pasa) prędkość max 300km/h
nasuwa się pytanie czy wyciągać podwozie? Otóż tak, mimo iż stawia ono straszny opór (pamiętajmy żeby dodać trochę mocy) pozwoli nam zamortyzować częściowo uderzenie o pas. Jest też i minus tego. Uderzenie może spowodować niezłego kangura i tu pojawia się duży problem bo nagle znajdujemy sie nad pasem i maszyna zwala sie jak kamień. Dlatego też dobrze jest lądować na mocy ok 40% + przy prędkości 220-260km/h da nam to jakiś zapas prędkości którą wykorzystamy do kontroli maszyny w tej sytuacji. Ten mały zapas pozwoli złagodzić uderzenie (lepiej poświęcić podwozie, skrzydła) niż zobaczyć mała czarna płonąca dziurę w pasie.
Gdy kola dotkną ziemi i nie mamy dużego kangura wyłączamy natychmiast silnik i chowamy klapy. Pomoże to maszynie szybciej opaść na ogon ( o ile się to uda) choć przy tej prędkości zmieszczenie sie w pasie jest trudne. Lepiej poczekać aż trochę wytracimy początkową prędkość i postawić maszynę hamulcami na dziob
(lepszy kapotaż niż rozbicie się poza pasem).
A wiec:
- Jeśli wszystko pójdzie świetnie…toczymy się po pasie.
- Jeśli pójdzie dobrze…to szorujemy brzuchem po pasie.
- Jeśli nie wyjdzie nam za bardzo…rozkładamy maszynę na części. Ale żyjemy !
- Jeślii całkiem nie wyjdzie... cóż nie muszę chyba mówić co będzie.
Pamiętajcie ;
Nie ważne w ilu kawałkach maszyna znajdzie się na ziemi ważne by pilot żył.
Na filmikach maszyny A6M5, BF110G, BF109E-F, A20G, I185 M-71
Jak sami zobaczycie wylądowanie bez rozmontowania maszyny jest trudne
ale nie nierealne.
Odradzam bawienie się w takie lądowanie maszynami takimi jak np. Spit,
bo maszynami, które mają tylko klapy wysuwane do pozycji Landing
nie da się bezpiecznie wylądować lepiej w takim przypadku skakać.
Życzę powodzenia i wytrwałości w próbach.
316_Satan
Kiedy znajdziemy się już blisko (ok 1km od pasa) prędkość max 300km/h
nasuwa się pytanie czy wyciągać podwozie? Otóż tak, mimo iż stawia ono straszny opór (pamiętajmy żeby dodać trochę mocy) pozwoli nam zamortyzować częściowo uderzenie o pas. Jest też i minus tego. Uderzenie może spowodować niezłego kangura i tu pojawia się duży problem bo nagle znajdujemy sie nad pasem i maszyna zwala sie jak kamień. Dlatego też dobrze jest lądować na mocy ok 40% + przy prędkości 220-260km/h da nam to jakiś zapas prędkości którą wykorzystamy do kontroli maszyny w tej sytuacji. Ten mały zapas pozwoli złagodzić uderzenie (lepiej poświęcić podwozie, skrzydła) niż zobaczyć mała czarna płonąca dziurę w pasie.
Gdy kola dotkną ziemi i nie mamy dużego kangura wyłączamy natychmiast silnik i chowamy klapy. Pomoże to maszynie szybciej opaść na ogon ( o ile się to uda) choć przy tej prędkości zmieszczenie sie w pasie jest trudne. Lepiej poczekać aż trochę wytracimy początkową prędkość i postawić maszynę hamulcami na dziob
(lepszy kapotaż niż rozbicie się poza pasem).
A wiec:
- Jeśli wszystko pójdzie świetnie…toczymy się po pasie.
- Jeśli pójdzie dobrze…to szorujemy brzuchem po pasie.
- Jeśli nie wyjdzie nam za bardzo…rozkładamy maszynę na części. Ale żyjemy !
- Jeślii całkiem nie wyjdzie... cóż nie muszę chyba mówić co będzie.
Pamiętajcie ;
Nie ważne w ilu kawałkach maszyna znajdzie się na ziemi ważne by pilot żył.
Na filmikach maszyny A6M5, BF110G, BF109E-F, A20G, I185 M-71
Jak sami zobaczycie wylądowanie bez rozmontowania maszyny jest trudne
ale nie nierealne.
Odradzam bawienie się w takie lądowanie maszynami takimi jak np. Spit,
bo maszynami, które mają tylko klapy wysuwane do pozycji Landing
nie da się bezpiecznie wylądować lepiej w takim przypadku skakać.
Życzę powodzenia i wytrwałości w próbach.
316_Satan
P.S. Tutaj można pobrać paczkę z zapisem plików NTRK przedstawiającym opisane sytuacje. Paczkę należy pobrać, wypakować a pliki w niej umieszczone skopiować do katalogu rekords w folderze z grą. Następnie odpalić sturmovika i oglądać skopiowane pliki jako tracki. Ważne! Przed odtworzeniem ustaw opcje regulacji widoków na ręczne, Szatan lubi latać na zbliżeniach i za wiele byś z tego nie widział a tak cyk F2 i już jesteś na zewnątrz samolotu.
Z uwagi na dużą liczbę tracków w paczce niemożliwe jest utworzenie z nich filmu wyszedłby długometrażowy
, a tak każdy może pobrać paczkę i wybrać z niej samolot, który go interesuje a jest z czego wybierać. (admin)
, a tak każdy może pobrać paczkę i wybrać z niej samolot, który go interesuje a jest z czego wybierać. (admin)
Szatan BF-109 pomalowany na różowo z barbbie na skrzydłach to już lekka przesada ;)))